Dieta w niedoczynności tarczycy cz. I

Niedoczynność tarczycy?
Hashimoto?
Ostatnio coraz częściej słyszymy, że to plaga naszych czasów. Mnóstwo kobiet boryka się z problemami z tarczycą, a i obserwuję, że także coraz więcej mężczyzn i niestety dzieci. Z tego względu też w Internecie pojawia się coraz więcej artykułów, jak się odżywiać mając problemy z tarczycą. Część założeń się pokrywa, część się wyklucza, cześć mówi jeszcze coś innego, a inne polecają jakieś eksperymentalne terapie, miliony leków czy suplementów. Zarówno wśród lekarzy, jak i wśród dietetyków często nie ma zgody. Nie wiadomo kogoś słuchać, każdy często mówi coś innego. Można oszaleć i pogubić się w tym wszystkim. Problem czasami mają i sami dietetycy, a co dopiero zwykli ludzie, którzy z każdej strony słyszą coś innego. Część ludzi już nawet dochodzi do wniosków, że chyba lepiej będzie nic nie jeść, bo wszystko szkodzi. Albo jeść wszystko, bo i tak wykluczenia nie pomagają…

Czytaj dalej

Zapiekanka z cukinii

Cukinia! Mam do niej ogromną słabość i w sezonie jem tyle ile się da i w każdej postaci. Uwielbiam wszelkiego rodzaju placuszki, lecza, sosy, spaghetti albo po prostu duszoną z cebulką czy innymi warzywami. Ostatnio natomiast posmakowała mi w formie zapiekanki. W sumie przepis jak na placuszki z cukinii, tyle że nie trzeba stać i smażyć tylko upiec w piekarniku. Dla mnie to super opcja, bo ostatnio cierpię na brak czasu. Doba jest zdecydowanie za krótka 😉

Czytaj dalej

Bezglutenowe kopytka z warzywnym sosem

Lubicie kopytka? Ja bardzo! Ale chyba całe wieki ich nie jadłam. A w dzieciństwie zdarzało mi się to bardzo często. Moja babcia i mam robiły pyszne kopytka. Pamiętam jak jadłam je ze skwarkami lub polane śmietaną. Pycha! Jednak dziś mam je dla Was w trochę innej wersji. Są bezglutenowe i z pysznym warzywnym sosem. Koniecznie musicie spróbować! 😉

Czytaj dalej

Co zaburza konwersję hormonów tarczycy i jak ją poprawić?

Źle się czujesz…
Jesteś senna, apatyczna, zmęczona…
Nie masz na nic ochoty…
Po pracy wracasz do domu i mogłabyś tylko iść spać. Rano nie masz siły wstać z łóżka. Włosy lecą Ci garściami, stały się suche i łamliwe. Dodatkowo zauważyłaś, że Twoje ulubione spodnie stały się za ciasne… Idziesz do lekarza i opowiadasz o swoich problemach. Cudem udaje Ci się dostać skierowanie na podstawowe badania. Wracasz do niego z wynikami. Lekarz Ci mówi, że wszystkie wyniki są super, mimo że Twoje TSH wynosi 3, ale przecież to on ma rację. Wracasz do domu. Myślisz, że musisz więcej odpocząć i w końcu wziąć się za siebie, zamiast tak użalać się nad sobą. Dalej pracujesz, zajmujesz się domem i zaczynasz dietę, bo przecież nie wchodzisz w stare spodnie. Za jakiś czas znów idziesz do lekarza, bo czujesz, że coś jest nie tak. Kolejne badania i TSH = 4. Lekarz przepisuje Ci Euthyrox. Wracasz szczęśliwa do domu, bo już znasz przyczynę swoich problemów, a cudowne tabletki pomogą Ci je rozwiązać. Mija tydzień, drugi, trzeci, a tu nic… Nie czujesz się lepiej, masz wrażanie, że puchniesz, brakuje Ci energii. Kolejny raz idziesz na kontrolę do lekarza. Kolejne badanie i TSH = 4,5. Trzeba zwiększyć dawkę leku. Jednak i ta zwiększona dawka nie pomaga… Dlaczego? A czy badałaś FT4 i FT3? Czy zachodzi między nimi prawidłowa konwersja? A może pierwszy raz o tym słyszysz?

Czytaj dalej

„Witam Pani Marto.

Odebrałam już płytkę+opis badania kręgosłupa. Chyba nie jest źle, jak ja to czytam, to tak to odbieram. Może to i w tym kregosłupie jednak coś trochę uciska i mam takie objawy jakie mam. Pewnie głównie z otyłości lub jakaś pozostałość po moim starym wypadku w pracy, miałam wówczas wysunięty dysk czy coś w tym stylu.
Pani Marto , dziękuję Pani ponownie za to, że dzięki Pani pozbyłam się strachu, który tak długo w sobie nosiłam. Jaki wpływ ma Pani na człowieka nawet na odległość , to trudno mi opisać. Tyle już Pani zawdzięczam w poprawie mojego codziennego funkcjonowania. Małe przemyślenia mi się snują.
Wczoraj taka sytuacja. Robię ogórki kiszone, już na zimę. Stoję przy blacie po 19stej. Przypominam sobie ubiegły rok. Takie rzeczy musiałam robić wcześnie, rano , kiedy nie byłam jeszcze zmęczona. Po południu, nikt nie był w stanie zmusić mnie do niczego. Wczoraj upał 37st a ja stoję po całym dniu i ogórki układam do słoików. Dopiero teraz uświadamiam sobie, jaki miałam wieczny dyskomfort w brzuchu, bolało mnie chyba wszystko, nic kompletnie mi się nie chciało, nogi po południu jak kołki, spocona , czerwona non stop. Chyba myślałam, że tak już musi być , bo taki wiek, taka waga. Dziś mój organizm i ciało nadal nie idealne, ale samopoczucie i jakość życia na co dzień nieoceniona. Wszystko dzięki Pani, dzięki Pani jadłospisom, dobranej suplementacji, zaleceniom które zawsze czyta się jak najlepszą powieść.
Czasem blokują mnie trochę wydatki, wiadomo że wszystko kosztuje i jak zbierze się wszystko do kupy to wychodzi sporo. Dziękuję losowi że i tak mogę pozwolić sobie na tyle. Dziś wiem jak ważne jest to , co jem . Nie pogodziłam się jeszcze ze wszystkim i zdaża się pobłądzić ale świadomość mam, że robię coś źle dla siebie i muszę z tym walczyć dalej , dla siebie żeby było jeszcze lepiej.
Pani Marto, to tak tylko piszę, bo wczoraj przy tych ogórkach tak mnie naszło. Na co dzień nie doceniam zmian a w perspektywie czasu one są tak duże. Dziś bardzo wszystko doceniam.”

Anna

 

„Nigdy tak dobrze nie wyglądała tak jak przy Tobie moja kochana. Wielki szacun dla Twojej pracy”

Hania

„Jestem dziś najszczęśliwszym człowiekiem dzięki Pani , dzięki Pani mądrości, dzięki Pani umiejętnościom , dzięki Pani umiejętnościom wpływania na ludzką głupotę ( tylko mnie mam na myśli ) , dzięki Pani e-mail gdzie Panią niestety zdenerwowałam a który tąpnął mną do tego stopnia,że postanowiłam ” ratować ” siebie. Nie wiem jak mam Pani dziękować za to, co Pani dla mnie robi. Nie wiem, bo słowo DZIĘKUJĘ jest tu płytkie i mało wdzięczne. Gdybym mogła teraz być koło Pani, klęcząc przed Panią bym dziękowała, kłaniała się w pas. Pani Marto DZIĘKUJĘ Z CAŁYCH SIŁ, WDZIĘCZNA BĘDĘ NA ZAWSZE .”

Anna