Solić czy nie solić?

Solić czy nie solić?

Sól a nadciśnienie.

Obalamy mity!

W większości przypadków spotykam się z opinią, że sól to zło całego świata. Jeśli pytam dlaczego? Głównie pada odpowiedź, że powoduje nadciśnienie tętnicze. Czy to prawda? Jak to w końcu jest z tą solą? Czy słusznie się jej boimy? Na te pytania odpowiadam w dzisiejszym wpisie.

sól2Zacznijmy od początku. Czym jest sól? Sól, którą codziennie spożywasz, jest to z chemicznego punktu widzenia tzw. chlorek sodu, gdzie sód stanowi ok. 40%, a chlor ok. 60%. Oba pierwiastki są bardzo potrzebne naszemu organizmowi do prawidłowego funkcjonowania. Sód jest składnikiem limfy, osocza krwi oraz płynu owodniowego. Bierze udział w transporcie wielu różnych składników pomiędzy komórkami, w tym m.in. aminokwasów, glukozy i wapnia. Jest odpowiedzialny za utrzymanie odpowiedniego ciśnienia osmotycznego krwi. Sód wpływa na regulację bilansu wodnego, funkcje nadnerczy, skurcze mięśni i stabilność ścian komórkowych. Wpływa na prawidłową pracę serca i oddziałuje na przewodzenie bodźców w komórkach nerwowych. Ponadto jest niezbędny do produkcji właściwej ilości soli żółciowych, soków trzustkowych czy innych płynów ustrojowych. Brak dostatecznej ilości soli żółciowych wpływa na zmniejszenie wchłaniania tłuszczów i witamin w nich rozpuszczalnych, zaś niewystarczająca ilość soków trzustkowych doprowadza do upośledzenia trawienia i wchłaniania. Z kolei zadaniem chloru jest współpraca z sodem i potasem przy regulacji pH we krwi, a także przepływu płynów w błonach komórek. Dzięki soli cząsteczki wody są właściwie wbudowywane do naszego organizmu poprzez regulację przepływu płynów pomiędzy jego komórkami. Działania te pozwalają na dokonywanie właściwych skurczów mięśni oraz przyswajanie z jelita substancji odżywczych. Niedobór soli objawia utratą apetytu, osłabieniem, mdłościami, wymiotami. Natomiast całkowite wykluczenie soli może spowodować utratę łaknienia lub nawet jadłowstręt.

Jak widać w tym krótkim opisie sól jest bardzo potrzebna naszemu organizmowi. Dlaczego więc wszędzie słyszmy, żeby ograniczyć sól?

Przyczyną takiego stanu rzeczy jest badanie przeprowadzone przez Lewisa Dahla. Podawał on szczurom 500g sodu dziennie, czyli ok. 100 łyżeczek, w wyniku czego zaobserwowano u nich znaczny wzrost ciśnienia krwi. Od tego czasu uważa się, że sól jest zła i szkodzi zdrowiu podnosząc ciśnienie. Czy słusznie? Kto z nas spożywa dziennie tyle soli? Czy na podstawie takiego badania można uznać, że sól nam tak bardzo szkodzi? Przecież tam podawano 100 łyżeczek soli! W wielu kolejnych badaniach już nie potwierdzono tak ścisłego wpływu dużego spożycia soli na nadciśnienie. Nawet opublikowano badanie, które wykazało, że wśród Amerykanów z chorobami sercowo-naczyniowymi, którzy spożywali sól w umiarkowanych ilościach odnotowano niższą śmiertelność w porównaniu do tych, którzy mieli dietę ubogą w sól. Jednak te i wiele innych badań, które udowadniały, że wyższe spożycie soli obniża nawet ciśnienie krwi, nie obeszły tak szerokim echem, jak te przeprowadzone przez Lewisa Dahla.

A więc jaki mamy obecnie problem z solą?

Ja uważam, że podstawową kwestią jest źródło, które dostarcza nam soli w codziennej diecie oraz stosunek sodu i potasu, czyli tzw. pompa sodowo-potasowa.

Zacznijmy od przyjrzenia się swojej diecie. Jakie tam znajdujemy źródła soli? Będą to: gotowe kupne dania, zupy w torebkach, gotowe sosy, dania typu instant, kostki rosołowe, żywność przetworzona, mrożone pizze, płatki śniadaniowe, wędliny, sery, hamburgery, konserwy, a także pieczywo, ciasta czy herbatniki. Jak widzimy zdecydowana większość soli obecnej w naszym codziennym menu pochodzi z żywności przetworzonej. Do tego jeszcze sami solimy potrawy zwykłą solą kuchenną. A co złego jest w tej soli? Po pierwsze zawiera ona tylko sód i chlor, podczas gdy np. sól himalajska ma w swoim składzie ok. 84 pierwiastków. Po drugie jest rafinowana. Mimo że zawiera śladowe ilości minerałów to jeszcze jest ich pozbawiana, a dodatkowo proces rafinacji zmienia jej strukturę. Po trzecie jest silnie przetwarzana, a podczas tego procesu dodaje się do niej przeciwzbrylacze, aluminium, octan czy glinokrzemian sodu.  Po czwarte jest silnie oczyszczana chemicznie, przez co ma biały kolor. Dodaje się również do niej glukozę, aby nie zmieniała barwy. Naturalna sól kamienna, z której robi się sól kuchenną ma różne odcienie od różowej, pomarańczowej, niebieskiej, zielonej, aż po szarą. Po piąte sól kuchenna jest sztucznie jodowana, a dodatkowo chlorek sodu wpływa na ograniczoną przyswajalność jodu przez organizm. Ponadto po otworzeniu torebki z solą jod szybko wyparowuje i ilości, jakie pozostają pozwalają zaledwie na zapobieganie wolu, ale już nie jest to ilość wystarczająca do prawidłowej pracy tarczycy. I właśnie większość badań, które dowodzą o szkodliwości soli były przeprowadzone na zwykłej soli kuchennej. Masz jeszcze ochotę posolić sobie ogórka tą solą? A co z pozostałymi rodzajami soli dostępnymi na rynku?

Zaraz do tego wrócę, a teraz zajmijmy się przez chwilę potasem.

Potas jest niezbędny naszemu organizmowi do regulacji ciśnienia krwi. Pozwala na utrzymanie dobrego pH płynów takich jak krew, limfa oraz płyn owodniowy. Dodatkowo ma duży wpływ na nasze mięśnie i kości, serce, układ nerwowy, nadnercza oraz nerki. Jego niedobór  zakłóca pracę mięśnia sercowego, osłabia mięśnie szkieletowe oraz zaburza równowagę elektrolitową organizmu, co może wywołać hipokaliemię. Jest to choroba objawiająca się nadciśnieniem, arytmią serca, zatrzymywaniem wody w organizmie, a towarzyszy jej także osłabienie mięśni, skurcze, zaparcia oraz ciągłe uczucie pragnienia. Zarówno sód, jak i potas uczestniczą w gospodarce wodno-elektrolitowej organizmu. Sód zatrzymuje wodę w organizmie i podnosi ciśnienie osmotyczne, zaś potas wydala wodę z organizmu i obniża ciśnienie osmotyczne. I właśnie pompa sodowo-potasowa (integralne białko błonowe) uruchamia mechanizpompa-sodowo-potasowam polegający na transporcie jonów potasowych (K+) do wewnątrz komórki, a sodowych (Na+) na zewnątrz. Do tego procesu przemieszczania jonów wbrew gradientowi stężeń wykorzystywana jest energia z hydrolizy ATP. Hydroliza ATP powoduje zmianę struktury białka i transport jonów sodu na zewnątrz błony, gdzie zostają przyłączone jony potasu. Wtedy jony sodu zostają uwolnione, a jony potasu przetransportowane na drugą stronę błony. W taki sposób powstaje gradient jonowy. Jest on niezwykle ważny, ponieważ powoduje pobudzenie nerwów i mięśni, kontroluje objętość komórek, bierze aktywny udział w transporcie cukrów i aminokwasów. Jaki jest jeden z najprostszych objawów zaburzonej pracy pompy sodowo-potasowej? Załóż nogę na nogę i zwróć uwagę czy odczujesz drętwienie.

Teraz na pewno zapytasz jak to w końcu jest z tym nadciśnieniem i solą? Nadciśnienie jest schorzeniem układu krwionośnego, gdzie siła pochodząca z czynności skurczowej mięśnia sercowego działa na ściany tętnic o obniżonej elastyczności. Na początku może nie dawać objawów, ale gdy pojawią się bóle głowy, zaburzenia świadomości, dzwonienie w uszach, przyspieszenie czynności serca, to znak, że choroba osiągnęła już zaawansowany poziom. Według WHO z nadciśnieniem tętniczym mamy do czynienia, gdy ciśnienie skurczowe przekracza 140 mm Hg, a rozkurczowe 90 mm Hg. Jeśli nie będzie ono właściwie kontrolowane, może doprowadzić do zwału mięśnia sercowego, udaru mózgu, niewydolności nerek oraz uszkodzenie wzroku i innych narządów. Jak widać to poważna choroba i może spowodować wiele szkód w organizmie, a nawet doprowadzić do śmierci.

Czy duże spożycie soli ma, aż takie znaczenie w tej chorobie?

Okazuje się, że nie koniecznie.

Po pierwsze najważniejszy jest stosunek ilości sodu do potasu. Widać to szczególnie w przypadku różnych leków na nadciśnienie, które w większości są moczopędne. Skutkują zwiększonym wydalaniem elektrolitów z moczem, przez co wydalany jest zarówno sód, ale i potas, a to prowadzi do tego, ze wzajemny stosunek tych pierwiastków nadal pozostaje taki sam. Co prawda poprzez wydalenie moczu ciśnienie się minimalnie obniża, ponieważ zmalała ilość wody w organizmie, ale trzeba stale połykać tabletki. Leczy się tu głównie objawy, a nie przyczynę. Ponadto jeśli stosujesz tabletki na nadciśnienie przeczytaj informacje o skutkach ubocznych i działaniach niepożądanych. Zawał serca? Depresja? Niedowidzenie? I kto w tej sytuacji jest zadowolony? Koncern farmaceutyczny, bo stale trzeba kupować leki. A pacjent? Nie sądzę! Nikt nie chce całe życie łykać tabletek i męczyć się z chorobą.

Po drugie badania dowiodły, że to właśnie cukier, a zwłaszcza fruktoza może doprowadzić do zwiększenia ciśnienia krwi. W jaki sposób? A w taki, że wysoki poziom insuliny powoduje, że tkanka mięśniowa żył i tętnic rozrasta się w szybszym tempie niż normalne. Następnie światło w naczyniach krwionośnych się zwęża, a to z kolei prowadzi do podniesienia ciśnienia krwi. Dodatkowo insulina wpływa też na to, że nerki zamiast pozbyć się sodu i wydalić go z moczem, zatrzymują go we krwi. Działania te wpływają na zwiększenie poziomu wolnego wapnia, co jednocześnie zwiększa również skurcz naczyń i powoduje podniesienie ciśnienia.

Slajd8Jak więc sobie radzić z nadciśnieniem? Oczywiście ogromną rolę odgrywa tu zbilansowana dieta! Przede wszystkim należy zwiększyć ilość potasu w naszym codziennym menu. Znajdziemy go w bananach, awokado, ziemniakach, wodzie kokosowej. W niektórych przypadkach konieczne jest przyjmowanie nawet tabletek z potasem. Najlepiej również  zrezygnować z dużej ilości nabiału i zbóż, a spożywać posiłki bogate w warzywa i owoce, tłuste ryby oceaniczne i owoce morza, ale tylko z dobrych i niezanieczyszczonych wód. Jeśli nie mamy takiej możliwości, to żeby uniknąć zatrucia metalami ciężkimi powinno się włączyć do swojej diety chlorellę, która ma właściwości oczyszczające. Dobre efekty przynosi również spożywanie pokarmów bogatych w magnez, koenzym Q10 i omega 3 lub ich suplementacja.

Na koniec pewnie jeszcze zapytacie jak to jest z tą solą? Jeśli kuchenna nie to jaka? Czy w ogóle już nie solić?

Oczywiście, że solić. Jeśli w naszym jadłospisie nie ma żywności wysoko przetworzonej, to musimy używać soli. Po przeczytaniu tego artykułu widzicie, jak jest ważne i do jakich procesów zachodzących w naszym organizmie jest niezbędna.

A jaką sól polecam?

sol_himalajskaJa używam himalajskiej i taką też polecam. Dlaczego? Oprócz sodu i chloru zawiera ok. 84 innych bardzo ważnych pierwiastków dla naszego organizmu, a dodatkowo dzięki krystalicznej budowie wszystkie te minerały są z łatwością absorbowane przez komórki. Sól himalajska wydobywana jest z jaskiń solnych, które mają ponad 250 milinów lat. Powstały, gdy na Ziemi nie było zanieczyszczeń i panował czysty ekosystem. Znajdują się w Pakistanie u podnóża gór Karakorum. Sól ta może być biała, gdy w swoim składzie ma więcej wapnia lub różowa, gdy zawiera więcej żelaza. Inną solą, którą mogę też polecić jest kłodawska.

Często też słyszę pytania, a co z solą morską? indeks  Ja osobiście nie polecam. Sól morska, podobnie jak himalajska, zawiera mnóstwo ważnych pierwiastków, ale ta dostępna na rynku jest zazwyczaj rafinowana, czyli pozbawiana tych minerałów. Dodatkowo ze względu na coraz większe zanieczyszczenia mórz i oceanów sól może również być zanieczyszczona. Szczególnie może zawierać duże ilości rtęci, dlatego jest poddawana procesom oczyszczania. Wtedy pozostaje wolna od większości zanieczyszczeń, ale też i tych wartościowych pierwiastków, dla których większość ludzi ją kupuje. Sól morska naturalnie może mieć różne kolory, a ta kupowana w sklepach jest zazwyczaj biała.

Tak więc na temat soli powiedziałam już chyba wystarczająco dużo. Jednak to nie jest tak, że sól jest idealna i wszyscy teraz będą więcej solić. Są przypadki, gdzie należy ograniczyć spożycie soli. Głównie powinno to mieć miejsce w przypadku ostrego zapalenia kłębków nerkowych, zespołu nerczycowego, przewlekłej choroby nerek, ponieważ wtedy następuje zmniejszenie zdolności do wydalania wysokiego poziomu sodu. Ponadto zwiększona podaż sodu może spowodować nadmierne wydalanie wapnia, a to może doprowadzić do powstania kamieni nerkowych, jeśli zarówno będziemy spożywali zbyt małą ilość wody. Ale to tak właśnie jest. Wiele ludzi je żywność wysoko przetworzoną z dużą zawartością sodu bez innych pierwiastków, do tego pije minimalne ilości wody, a potem za problemy ze zdrowiem obwinia się sól. Jednak na ten aspekt trzeba spojrzeć szerzej i przeanalizować nie tylko swój jadłospis, ale i cały swój styl życia.

A Ty jaki masz stosunek do soli? 😉

Bibliografia:
1. Szkolenie Medfood „Dietoterapia”
2. Kurs w Akademii Dietetyki
3. Nieumywakin I.: „Sól, lecznicze właściwości”, 2013
4. http://www.e-biotechnologia.pl/Artykuly/transport-aktywny
5. http://openheart.bmj.com/content/1/1/e000167
6. https://paleosmak.pl/nadcisnienie/
7. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/13719316
8. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/13719314
Wydrukuj

2 komentarze do “Solić czy nie solić?

  1. pietras says:

    Bardzo dobry artykuł. Czytałem kilka podobnych, ale Twój, merytorycznie, najbardziej mi się spodobał.
    Chciałem ograniczyć spożycie soli, ponieważ słyszałem głównie, że jest szkodliwa. Nie jem za dużo przetworzonego jedzenia, więc pomyślę o zakupie ‚lepszej’ soli.

    • Marta says:

      Dziękuję! Sól nie jest zła czy dobra, ona jest organizmowi potrzebna. Jeśli się nie je przetworzonego jedzenie itd to spokojnie bez obaw można, a nawet trzeba używać soli, tylko trzeba wybrać tą bogatą w różne minerały, o czym wspomniałam w artykule. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *