„Jedz mniej a szybciej schudniesz!”

Fakt czy mit?

Czy faktycznie popularna „Dieta MŻ” oraz inne niskokaloryczne diety działają?

Moją odpowiedź poznasz już za chwilę. A jakie jest Twoje zdanie?

scale-403585_960_720

Mamy lato, na dworze robi się coraz cieplej. Na facebook’u codziennie widzę mnóstwo haseł, motywujących do odchudzania, żeby teraz wziąć się za siebie, to jeszcze zdąży się do wakacji. Po pierwsze przeraża mnie to, ponieważ ja jestem zwolennikiem teorii, że formę robimy na LATA a nie tylko LATO, ale dziś nie o tym piszę. Dziś chcę napisać kilka słów na temat popularnej „diety MŻ” jako szybkiego sposobu na zrzucenie kilku kilogramów, ponieważ wiele osób właśnie się na nią teraz decyduje, aby jak najszybciej schudnąć do wakacji.

Ostatnio dostałam nawet wiadomość od pewnej Pani, która napisała, że ciągle obniża sobie kaloryczność, je coraz mniej, a mimo to nie chudnie, a nawet ma wrażanie, że przytyła, ale boi się wejść na wagę. Czy faktycznie to możliwe? Moja odpowiedź brzmi: Oczywiście, że tak! A dlaczego?

Nasz organizm zużywa dużo energii na podtrzymanie naszych podstawowych funkcji życiowych, jak np. praca mózgu, serca, nerek, wątroby, oddychanie, wydalanie, krążenie krwi itp. Kalorie spalamy nawet gdy śpimy, leżymy czy siedzimy. Co prawda nie jest to bardzo dużo kalorii, ale jednak w naszym organizmie zachodzą nieustannie różne procesy, które potrzebują energii, żeby wszystko działało poprawnie. Nazywamy to PPM, czyli podstawową przemianą materii. Jest to suma procesów energetycznych, jakie zachodzą w naszym organizmie, gdy my tylko „leżymy i pachniemy”. Każdy ma inne PPM, ale zazwyczaj wynosi ono ok. 1400 kcal, czyli nigdy nie powinno się jeść mniej, ponieważ wtedy procesy zachodzące w naszym organizmie zostaną zachwiane i nie będą zachodziły prawidłowo. A przecież my jeszcze chodzimy, pracujemy, uczymy się, sprzątamy, robimy zakupy itp. Na te czynności życia codziennego również potrzebujemy energii i dodatkowych kalorii, a często jeszcze coraz więcej osób uprawia aktywność fizyczną, która również wymaga od nas dużo siły i też zwiększa zapotrzebowanie kaloryczne. Co prawda na nasze zapotrzebowanie wpływają jeszcze inne elementy, ale o nich już pisałam w poprzednim wpisie, więc zachęcam do przypomnienia sobie.

Tappetite-1239056_960_720ak więc, jak widzisz, Twój organizm potrzebuje dużo energii, żeby mógł dobrze funkcjonować. Diety 1000 kcal i typu MŻ, które dostarczają bardzo mało kalorii są zabójstwem dla metabolizmu, organizmu i samopoczucia. Zapytasz dlaczego? Przecież jeśli będę jadła mniej, to schudnę? Tak, to prawda, żeby schudnąć musimy być na ujemnym bilansie kalorycznym, ale to nie oznacza, że trzeba jeść 1000 kcal. Oczywiście na początku się schudnie i często nawet szybko, ale później już nie będzie tak kolorowo, a zacznie się coraz więcej problemów.

Pokrótce przybliżę Ci teraz kilka wady diet niskokalorycznych:
1. Czym dłużej jesteś na takiej głodówce, organizm zaczyna się bronić, przestawia się na tryb głodowy i zaczyna robić zapasy. Magazynuje tłuszcz w obawie, że nastały ciężkie czasy, tak jak to miało xxx lat temu, gdy ludzie polowali na mamuty. U nich przeplatały się okresy, w których mieli jedzenia pod dostatkiem z okresami, kiedy głodowali. Wtedy ich organizmy gromadziły tłuszcz, żeby mogli przetrwać. Teraz jest, podobnie to pozostałość po tamtych dawnych czasach. Organizm nie widzi tego, że sklepy są pełne półek z jedzeniem i tylko, gdy drastycznie zmniejszasz mu ilość dostarczanego jedzenia on zaczyna gromadzić tłuszcz, żeby przetrwać.
2. Gdy jesz mniej niż potrzebujesz, czujesz się ciągle głodny. To nie sprzyja odchudzaniu, na redukcji nie można czuć głodu. Dodatkowo pogarsza się wtedy samopoczucie, nie można się skupić na pracy, odczuwa się brak sił, nie ma się ochoty na zabawę i często towarzyszą temu bóle głowy i rozbicie psychiczne. Na pewno zgodzisz się z twierdzeniem: „Człowiek głodny = człowiek zły?” 😀 Często również ludzie nie kończą takiej diety, ponieważ są po prostu głodni, osłabieni i nie dają rady już tak dłużej funkcjonować.
3. Diety niskokaloryczne i MŻ zawsze kończą się niepowodzeniem i dodatkowo frustracją. Nikt nie jest w stanie normalnie funkcjonować jedząc bardzo mało. Ponadto brak oczekiwanych efektów i pogarszający się nastrój sprawiają, że po takiej głodówce wielu ludzi po prostu rzuca się na jedzenie, utracone kg wracają, często nawet podwójnie, a organizm je magazynuje w obawie przed kolejnym okresem „głodu”. I tak powstaje błędne koło.
4. Gdy ograniczasz organizmowi coraz bardziej kalorie, on spowalnia przemianę materii i wolniej spala pożywienie, które mu dostarczasz. Organizm musi oszczędzać energię na inne procesy życiowe, ponieważ ma mało energii z pożywienia. A wiec jesz mniej i spalasz jeszcze wolniej. Wtedy powiedzenie, że ktoś tyje od przysłowiowego liścia sałaty może stać się faktem 😉 Zmniejszenie ilości pożywienia powoduje spowolnienie metabolizmu i gromadzenie zapasów na czarną godzinę.
5. Jeśli podczas takiej głodówki stracisz klika kilogramów to zazwyczaj nie jest to tłuszcz, którego chcesz się tak bardzo pozbyć, ale woda i mięśnie. I to właśnie utrata mięśni jest dla Ciebie najgorszą stratą, ponieważ to dzięki mięśniom napędza się metabolizm. Im mamy ich więcej, tym mamy szybszą przemianę materii i możemy więcej jeść nie tyjąc.
6. Konsekwencją „diety MŻ” zawsze jest efekt jojo. I jeśli to jest „tylko” jojo to jeszcze nie jest tak źle, ale zazwyczaj kilogramów wraca jeszcze więcej niż się straciło. Dodatkowo powracają do nas kilogramy tłuszczu, a to co utraciliśmy to były mięśnie. Więc Twoje restrykcyjne wyrzeczenia zakończyły się klęską i to z wielką strata dla Twojego organizmu.
7. Ponadto spożywanego pożywienia nie należy przeliczać tylko na ilość kcal, ale ważne jest to, co wartościowego dostarczamy mu z pożywieniem, chodzi tu o białka, tłuszcze, węglowodany, a także witaminy i składniki mineralne, które są niezbędne, żeby w Twoim organizmie zachodziły wszystkie niezbędne procesy i prawidłowo przebiegały reakcje. Gdy organizmowi zabraknie któregoś z tych elementów pojawiają się problemy ze zdrowiem, które potem często ciężko jest odwrócić. Przykładowo obniżają się hormony tarczycy, które są w dużej części odpowiedzialne za odchudzanie, mięśnie są zużywane do wytworzenia glukozy, zostaje nadmiernie wytwarzany kortyzol i zaczynają się różne problemy hormonalne itd. Ponadto przy takiej diecie możesz zapomnieć o ładnym umięśnionym ciele, jędrnej i elastycznej skórze bez cellulitu.

jojo2

Bardzo często się też zdarza, że wielu ludzi o wymienionych przeze mnie wyżej podpunktach już wie, ale nie potrafi przestawić myślenia i poukładać sobie tego w głowie. Największy problem w tym wszystkim dotyczy właśnie ludzkiej psychiki. Ludziom ciężko jest zrozumieć, że powinni jeść. Dużo i dobrze jeść, żeby organizm poprawnie funkcjonował. W swojej podświadomości mają zakodowane, że jeśli zjedzą więcej, to przytyją. Tu trzeba zmienić swoje myślenie, co wcale nie jest proste. Żeby schudnąć nie wolno jeść 1000 kcal. Wiele kobiet chudnie jedząc 2000 czy 2500 kcal. Ważne, żeby był odpowiedni deficyt kaloryczny, a co jeszcze ważniejsze odpowiedni podział makroskładników dopasowany indywidualnie do osoby. Wtedy odchudzanie może być przyjemnością, a nie katorgą psychiczną. Na odpowiednio zbilansowanej diecie nie czuje się głodu, co powoduje, że mamy dobry nastrój, a dodatkową motywacją są utracone kilogramy tłuszczu, a nie mięśni. Tego wszystkiego trzeba się jednak nauczyć i przestawić swoje myślenie, że to nie ilość, ale jakość, rodzaj i odpowiedni dobór jedzenia zapewnia nam wymarzoną sylwetkę.

beef-1239189_960_720Tylko teraz nie należy wpadać ze skrajności w skrajność. Moje ulubione hasła to: umiar i rozsądek we wszystkim!

A więc jedz mądrze, jedz dobrze i ciesz się jedzeniem! To paliwo dla Twojego organizmu, jeśli chcesz nim dłużej pojeździć, musisz go dobrze nakarmić i dbać o niego, a w dobrej formie będzie Ci służył całe lata! 😉

 

 

Bibliografia:
Książki z kursu prowadzonego przez Akademię Dietetyki

Przyłącz się do konwersacji

9 komentarzy

  1. Ja nie nadaję się na restrykcyjne diety ograniczające jedzenie, bo jeść lubię. Jeśli więc chcę się pozbyć kilogramów, to stawiam raczej na ruch + drobne zmiany w jadłospisie. Diety cud to nie dla mnie.

  2. Czy są jakieś sposoby na rozkręcenie, pobudzenie metabolizmu po takiej głodówce? Ale aby uniknąć efektu jojo, bez liczenia kcal?

    1. Oczywiście, że są. Tylko wymaga to również czasu i cierpliwości. To, co się popsuło przez “głodówkę”, nie jest łatwo i szybko naprawić. Tu nie są ważne kalorie, ale kluczowe jest stopniowe wychodzenie z takiej “głodówki”, stopniowe zwiększanie ilości pożywienia, a przede wszystkim odpowiednie rozłożenie posiłków w ciągu dnia i właściwe rozłożenie w diecie białka, tłuszczów i węglowodanów.

    1. Odżywiać się odpowiednio do swojego zapotrzebowania, stanu zdrowia, stylu życia, aktywności fizycznej. Zrobić badania, żeby sprawdzić czy nie ma żadnych problemów zdrowotnych. Wybierać produkty dobrej jakości. To temat rzeka, nie da się w kilku słowach w komentarzu napisać. Musi to być indywidualnie dostosowane do danej osoby, podstawy są zazwyczaj dla wszystkich takie same – opisałam je na blogu w jednym z artykułów, ale reszta mu być już zindywidualizowana pod daną osobę.

      1. Dziękuję za odpowiedź… 😉 … Pod jakim tytułem na blogu poszukać tego artykułu? Nie chcę zadawać kolejnych pytań przed przeczytaniem – być może są tam zawarte odpowiedzi i niepotrzebnie bym zaśmiecał 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Cześć!

Nazywam się Marta Skoczeń. Dietetyka to moja praca i pasja. Uwielbiam pomagać ludziom w rozwiązywaniu ich problemów zdrowotnych. Chcę pokazać, że za pomocą odpowiedniej diety i aktywności fizycznej można zmienić swoje życie na lepsze.

Odbierz darmowy rozdział

Zapisz się do newslettera i odbierz darmowy rozdział mojego ebooka “Niedoczynność tarczycy i Hashimoto w pigułce”.

Odbierz darmowy rozdział

Zapisz się do newslettera i odbierz darmowy rozdział mojego ebooka “Niedoczynność tarczycy i Hashimoto w pigułce”.

Ta strona korzysta z ciasteczek (pliki cookies), aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Przekazując swoje dane w trakcie korzystania ze strony wyrażasz zgodę na ich przetwarzanie i przechowywanie na serwerze. Dane te są przechowywane w sposób bezpieczny, a ich administratorem jest Marta Skoczeń prowadząca działalność pod nazwą Poradnia dietetyczna „Apetyt na Życie” specjalista ds. żywienia Marta Skoczeń. W każdej chwili możesz żądać ich usunięcia za pomocą formularza kontaktowego.