Nie raz zdarzyło mi się usłyszeć na konsultacji: „Pani Marto, mam za sobą tyle diet, nie chcę kolejnej…, ale jak inaczej sobie poradzić? Jak działać? Co mi pomoże?” Doskonale to rozumiem. Bo często nie potrzebujesz kolejnego pliku z jadłospisem, kartki, gotowej rozpiski. Potrzebujesz zrozumienia, jak naprawdę działa Twoje ciało i jak o nie zadbać na co dzień, żeby Twoje działania, Twój sposób odżywiania służyły Tobie. Były Twoje.
Nie każdy potrzebuje rozpisanej diety, gotowego, ułożonego jadłospisu
Nie każda z nas potrzebuje gotowej rozpisanej diety. Są osoby, które to lubią, dobrze na tym funkcjonują, potrzebują tego. Lubią mieć taki gotowy schemat, rozpisany jadłospis i działać według niego. Jednak na konsultacjach widzę, że wiele osób chce inaczej, nie lubi takich rozpisek i z tego powodu ma też wyrzuty sumienia, że nie umie działać w ten sposób. Utarło się, że jak się idzie do dietetyka, to żeby dostać jadłospis. A wcale tak nie musi być. Jednak prawdą jest, że prawie każdy z nas potrzebuje nauczyć się, jak jeść świadomie, czyli np.:
- jak komponować posiłki, żeby nie mieć napadów głodu,
- jak łączyć produkty, żeby żelazo czy inne składniki dobrze się wchłaniały,
- jak nie bać się węglowodanów, tylko wiedzieć, które Ci służą i jak je komponować,
- jak przygotowywać posiłki szybko, prosto i bez frustracji.
To tylko kilka przykładów, ale jest tego więcej, czego warto się nauczyć, co zostanie z Tobą na stałe i ułatwi Ci codzienną organizację posiłków. Tu nie chodzi o perfekcyjny jadłospis. Chodzi o to, żebyś potrafiła poradzić sobie w każdej sytuacji – w domu, w pracy, w podróży, gdy masz więcej czasu, gdy masz mniej czasu. Czasem widzę na konsultacjach, jak kobiety czują się winne, że „nie dały rady” utrzymać „rozpisanej diety”. A przecież to nie jest porażka, to nie o to chodzi. To jest tylko znak, że potrzebujesz innych narzędzi, nie zakazów.
Elastyczność w odżywianiu
Wiesz na czym polega elastyczność w diecie? Oznacza to, że czasem możesz zjeść więcej, a czasem mniej. Czasem możesz zjeść lepiej, a czasem gorzej. Co ważne, jak czasami zjesz więcej, to nie oznacza, że coś zepsułaś.
Znasz to uczucie?
Zjadłaś więcej, inaczej, niż planowałaś i od razu pojawia się w głowie myśl: „Nie powinnam tak. Znowu przesadziłam.” Natomiast pamiętaj, że nasz organizm nie działa według kalendarza i tabelki. On potrzebuje zrozumienia, nie kary. Twój organizm nie jest kalkulatorem. Nie potrzebuje codziennie tyle samo energii, kalorii, czy posiłków. I to właśnie jest elastyczność w jedzeniu. Świadome reagowanie na sygnały, jakie wysyła Twoje ciało. Czasem zapominamy, że zdrowe odżywianie to nie tylko trzymanie się planu „co do grama”. To nie tylko ilość białka, węglowodanów i tłuszczów, ani perfekcyjne godziny posiłków. Oczywiście jest to ważne, ale ważna jest też elastyczność w jedzeniu i świadomość własnych potrzeb. Zaufanie do siebie w jedzeniu. Nasz organizm nie jest maszyną. Jednego dnia mamy więcej energii, ruchu, stresu, a innego po prostu potrzebujemy odpoczynku.
Jeśli czasem zjesz więcej, nie oznacza to, że coś zepsułaś
Raz możesz świadomie zjeść mniej, bo czujesz się syta po poprzednim dniu, nie masz apetytu albo po prostu tak Ci podpowiada intuicja. Innym razem możesz świadomie zjeść więcej, bo byłaś aktywniejsza, miałaś cięższy dzień, imprezę, wyjazd albo po prostu Twój organizm prosi o więcej paliwa. Właśnie to jest dojrzałe, zdrowe podejście do diety. Nie sztywne zasady, ale umiejętność słuchania siebie. Nie chodzi o perfekcję, tylko o świadome decyzje. O umiejętność powiedzenia sobie: „Dziś potrzebuję trochę mniej.” „Dziś potrzebuję trochę więcej i to też jest w porządku.” Elastyczność w diecie nie jest oznaką słabości. To też nie jest rozpusta i hulaj dusza piekła nie ma. To znak, że naprawdę słuchasz swojego ciała. To odpowiedź na realne potrzeby Twojego ciała. Prawdziwa równowaga nie polega na tym, że każdego dnia jesz identycznie. Polega na tym, że ufasz sobie bez paniki, bez karania, bez wyrzutów sumienia.
Elastyczność w diecie to nie brak dyscypliny
To oznaka dojrzałości, świadomości, wolności i spokoju. Dlatego w mojej pracy skupiam się nie tylko na rozpisaniu planu, rzadko kiedy układam jadłospisy, ale na nauce bilansowania diety, rozumienia sygnałów ciała, planowania posiłków tak, żebyś w końcu mogła działać samodzielnie. Nie chodzi o idealny plan żywieniowy, ale według mnie chodzi o zmianę nawyków żywieniowych, świadomość i spokój.
Czym jest dobra relacja z jedzeniem?
Według mnie w tym wszystkim, w tym całym świecie żywieniowym ważne jest zadbanie o zdrowie fizyczne i psychiczne. Połączenie tego. Zadbanie o dobrą relację z jedzeniem. Ja uważam, że relacja z jedzeniem to niezwykle ważny element naszego życia. Wpływa na nasze emocje, zdrowie, codzienne wybory i samopoczucie. Warto, żeby była dobra, wspierająca, a nie ograniczająca. Niestety, wiele kobiet, z którymi pracuję, które zgłaszają się do mnie na konsultację często ma trudności z tym, że jedzenie staje się centrum wszystkiego. Źródłem stresu, poczucia winy, kontroli. U których wszystko kręci się wokół jedzenia – myśli, emocje, codzienne decyzje. I to potrafi naprawdę przysłonić życie. Wtedy pracujemy wtedy nad tym, by odzyskać spokój, równowagę i radość z jedzenia. Dla mnie samej to też teraz ważny temat, gdy realnie widzę, jak duży wpływ mam na to, jak mój syn będzie budował swoją własną relację z jedzeniem, jak będzie postrzegał jedzenie i swoje ciało. To uczy mnie jeszcze większej uważności i pokazuje, na jak dużo rzeczy mamy wpływ.
Jak znaleźć złoty środek w jedzeniu?
To jedno z tych pytań, które z pozoru wydaje się proste, ale jednak dotyczy nie tylko jedzenia, ale i życia, bo niektóre osoby mają wrażenie, że ich życie kręci się wokół jedzenia. Natomiast według mnie złoty środek w jedzeniu to równowaga między troską o zdrowie fizyczne a spokojem psychicznym. W obecnym świecie widzę to i rozmawiamy o tym na konsultacjach, może Ty też czasem masz takie wrażenie, że jedzenie stało się zbyt skomplikowane. Z każdej strony można usłyszeć, co powinnaś jeść, a czego nie, co jest dobre, a co złe, co zdrowe, a co niezdrowe, co uratowało czyjeś zdrowie, a co zepsuło. Może też sama czasem masz wrażenie, że albo jesz super zdrowo, albo już Ci „wszystko jedno”. Że trudno Ci znaleźć balans między troską o siebie, a po prostu cieszeniem się jedzeniem, pośród tych wszystkich zakazów, nakazów i sprzecznych informacji na temat odżywiania. Ja też kiedyś byłam w tym miejscu. Liczyłam, analizowałam, pilnowałam się i w pewnym momencie poczułam, że to już nie jest dbanie o zdrowie, tylko kontrola. Więcej napisałam o tym w moim e-booku „Zdrowa tarczyca. Odżywianie i suplementacja w niedoczynności tarczycy i Hashimoto.”
Zdrowe odżywianie ma wspierać nasz życie, a nie je ograniczać
Zdarzyło Ci się kiedyś pomyśleć: „Chcę jeść zdrowo, ale czasem po prostu mam ochotę na coś słodkiego” i wtedy pojawia się poczucie winy? Albo masz chwile, gdy Ci „wszystko jedno”, bo masz już dość pilnowania każdego kęsa? Czasami trudno złapać balans między dbaniem o siebie a życiem w pełni. Jednak można to zrobić. Wymaga to zmiany sposobu myślenia o jedzeniu. Pamiętaj, że zdrowe jedzenie to nie kara, tylko troska o siebie. Nie musisz dopasowywać siebie i całego swojego życia do diety. Można odżywianie dopasować do siebie, swojego życia. Często kojarzymy zdrowe odżywianie z ograniczeniami, zakazami i kontrolą. Tymczasem chodzi o intencję, a nie o perfekcję. Jeśli Twoim celem jest dać ciału to, czego potrzebuje, a nie bycie idealną, to każdy wybór nabiera innego znaczenia. Bo kiedy zaczynasz myśleć o jedzeniu jak o czymś, co daje Ci siłę, spokój i energię to zdrowe wybory przestają być obowiązkiem, a stają się naturalną częścią dnia.
Jest też miejsce na przyjemność w jedzeniu
Warto pamiętać, że jedzenie to nie tylko paliwo. To też emocje, wspomnienia, rytuały, relacje. Kawa z przyjaciółką, domowe ciasto u babci czy pizza w piątkowy wieczór ma wartość nie tylko kaloryczną, ale też emocjonalną. To wszystko są momenty, które budują nasze życie, wspomnienia, relacje. To właśnie świadomość, że czasami kawałek ciasta z przyjaciółką odżywia bardziej niż sałatka zjedzona w stresie. Nie musi to stać w sprzeczności ze zdrowym stylem odżywiania. Jeśli 80-90% Twoich wyborów to wartościowe produkty, to pozostałe 10–20% może być po prostu przyjemnością. Bez poczucia winy. Bez mówienia sobie „od jutra dieta”. Z równowagą i świadomością. Mądre odżywianie to nie rygor, a uważność. Zamiast pytać: „Czy to jest zdrowe?” warto zapytać: „Czy to mi służy?” Bo czasem nasz organizm potrzebuje zupy i warzyw, a czasem kilku kostek czekolady i spokoju. I jedno, i drugie może być aktem dbania o siebie, jeśli płynie z uważności, spokoju, a nie z impulsu, stresu czy poczucia winy.
Jak znaleźć swój złoty środek w jedzeniu?
Mam dla Ciebie kilka wskazówek:
- Słuchaj swojego ciała – zauważ, po jakich posiłkach czujesz się lekko i spokojnie, a po jakich ciężko i ospale, co powoduje wzdęcia, bóle brzucha, senność, a po czym masz energię i dobre samopoczucie.
- Nie dziel jedzenia na „dobre” i „złe” – to droga donikąd. Liczy się kontekst, ilość i częstotliwość. W zależności od sytuacji to może się zmieniać.
- Pozwól sobie na przyjemność – zaplanuj ją, nie zakazuj sobie. Zjedz coś słodkiego z uważnością, bez pośpiechu, bez wstydu. Im bardziej czegoś sobie zakazujemy, tym częściej mamy na to ochotę.
- Zadbaj o codzienną bazę, podstawy, fundamenty – regularne, odżywcze posiłki, białko, warzywa, nawodnienie. Dobre fundamenty to podstawa.
- Nie karz się za „błędy” – bo to nie błędy, tylko doświadczenia. Każdy z nas ma gorsze dni, trudniejsze okresy w życiu.
Złoty środek to nie matematyczna równowaga między sałatką a czekoladą. To wewnętrzny spokój, gdy wiesz, że dbasz o siebie z troską, a nie z kontrolą. Zdrowe ciało zaczyna się od zdrowego podejścia. Złoty środek to nie idealny plan z aplikacji. To moment, w którym czujesz spokój, bo wiesz, że naprawdę dbasz o siebie, nie tylko o to, co na talerzu, jednak też za jego pomocą.
Do przemyślenia 🙂
Zastanów się, odpowiedz sobie szczerze na te pytania. Jak to jest u Ciebie? Czy łatwo Ci łączyć zdrowe odżywianie z przyjemnością z jedzenia? Znalazłaś swój złoty środek w jedzeniu? Czułaś kiedykolwiek, że kolejna rozpisana dieta nie jest dla Ciebie, że wciąż wracasz do starych nawyków? Co sprawia Ci największą trudność w codziennym odżywianiu, planowaniu posiłków, bilansowaniu jadłospisu? A może potrzebujesz wsparcia i pomocy?
Jako dietetyczka w swojej pracy pokazuję, że celem nie jest, żebyś jadła „według planu”. Ważne jest, żebyś nauczyła się odczytywać potrzeby swojego organizmu i już nigdy nie czuła się zagubiona w świecie zaleceń, diet i sprzecznych informacji. Warto nauczyć się, jak myśleć o jedzeniu. Często nie potrzebujesz kolejnej diety. Nie chodzi o kolejne menu. Chodzi o zrozumienie, jak komponować posiłki, bilansować dietę i słuchać swojego ciała. To jest klucz do trwałych zmian. Potrzebujesz wiedzy, która zostanie z Tobą na zawsze. Warto nauczyć się po prostu, jak jeść świadomie, bez restrykcji i bez chaosu.
Potrzebujesz indywidualnej pomocy i wsparcia?
Masz problemy zdrowotne? Niedoczynność tarczycy? Hashimoto? Zaburzenia gospodarki hormonalnej, problemy z miesiączką, płodnością, PCOS? Chcesz naprawić swoją relację z jedzeniem i własnym ciałem? Nauczyć się lepiej odżywiać? Umów się na konsultację ze mną. Dokładnie przeanalizujemy Twoją sytuację zdrowotną, objawy i samopoczucie. Wyznaczymy odpowiednie kierunki i wdrożymy właściwe dla Ciebie działania, żeby poprawić Twoje wyniki badań, zdrowie i samopoczucie.

Mega trafione, serio nie każdy potrzebuje gotowej diety. Najważniejsze to ogarnąć co dla siebie działa i nie mieć wyrzutów sumienia
Dodaj komentarz