Moda na ferrytynę

Ostatnio często słyszę zarzuty w mediach społecznościowych: „Po co badać ferrytynę? To moda! To nic nie mówi, ponieważ jest to badanie z krwi, a zapasy żelaza są przecież w komórkach.” Dostałam też właśnie pytanie, jak to jest z ferrytyną, bo w sumie to logicznie brzmi, że ferrytynę badamy z krwi, a podobno to magazyn żelaza w komórkach. Więc panuje teraz moda na ferrytynę? Jak to wygląda? W tym artykule podzielę się z Tobą moją perspektywą.

Moda na ferrytynę. Jak to jest naprawdę?

Według mnie badanie ferrytyny nie jest pustym trendem, tylko najczulszym markerem zapasów żelaza, jaki mamy dostępny w codziennej diagnostyce na ten moment. Jest najlepszym i najprostszym markerem klinicznym, jaki mamy na obecny moment i który jest dla każdego dostępny. Natomiast, jak każda moda ma swoje ciemne i jasne strony, cienie i blaski. I chcę Ci opowiedzieć, jak ja to widzę, bo myślę, że to ważne spojrzenie. Ciekawa też jestem czy też zwróciłaś na to uwagę? Bo mimo że uważam, że to dobrze, że badamy ferrytynę i dużo się o niej mówi, to widzę tu też pewne zagrożenia.

Czym jest ferrytyna?

Ferrytyna to białko, które przechowuje żelazo w organizmie. Znajduje się głównie w wątrobie, śledzionie i szpiku, a jej ilość we krwi zwykle dobrze odzwierciedla zapasy w tkankach. Interpretując wynik ferrytyny warto zwrócić też uwagę na takie 2 kwestie:

  • Niska ferrytyna zawsze oznacza niedobór żelaza. Ilość ferrytyny w surowicy zwykle dobrze odzwierciedla stan zapasów żelaza w całym organizmie.
  • Ferrytyna w normie lub wysoka ferrytyna może oznaczać dobre zapasy żelaza, ale też stan zapalny. Ferrytyna jest białkiem fazy ostrej, podnosi się w w stanach zapalnych, infekcjach, chorobach. Dlatego zawsze warto zrobić dodatkowe badania jak np. żelazo, TIBC, UIBC, stfr, morfologia, transferyna, CRP. Badanie ferrytyny jest wiarygodne, ale pod warunkiem, że nie ma stanu zapalnego. I to jest naprawdę istotna informacja, ponieważ łatwo tu o błąd.

Dlaczego „moda na ferrytynę” to coś dobrego?

Przez lata wiele osób zmagających się z przewlekłym zmęczeniem, wypadaniem włosów czy problemami z koncentracją słyszało tylko, że „morfologia jest w normie, wszystko jest w porządku”. A tymczasem ferrytyna potrafiła pokazać prawdziwy problem. Ja widzę takie pozytywne 3 strony tej mody:

1. Więcej osób zaczęło robić badania profilaktyczne.

Gdy kilka lat temu wspominałam na konsultacji o badaniu ferrytyny, to mało kto słyszał o takim badaniu, mało kto wiedział, o czym ono mówi, czym jest ferrytyna. Często widziałam zdziwienie. Teraz, gdy na konsultację przychodzą do mnie Pacjenci, to praktycznie każdy ma już badanie ferrytyny i wie, o czym ono mówi. Już ma jakąś wiedzę na ten temat. Ja widzę ogromne zmiany na przestrzeni kilku ostatnich lat na temat świadomości badania i znaczenia ferrytyny. Dodatkowo ferrytyna weszła do pakietu bezpłatnych badań na NFZ, więc lekarz rodzinny może dać na nią skierowanie. To też o czymś mówi. Może to właśnie też konsekwencja tej „mody” na ferrytynę?

2. Więcej osób znalazło przyczyny swoich problemów zdrowotnych.

Zbadanie ferrytyny i jej niski poziom dało wielu osobom odpowiedź, skąd wynikają ich negatywne objawy i w którą stronę mogą iść. Było to bardzo pomocne zwłaszcza dla osób, które od lat zmagały się z wieloma objawami, gorszym samopoczuciem, a morfologia i żelazo były w normie i nie wiedziały co im jest. Kręciły się w kółko i czasami pojawiały się nawet pytania „Co ze mną jest nie tak, czy ja zwariowałam?”. A badanie ferrytyny i jej niski poziom dawały im poczucie ulgi, „ufff już wiem o co chodzi, wszystko ze mną w porządku.” Często działo się też tak, że dalej niska ferrytyna prowadziła, jak po nitce do kłębka, do prawdziwych przyczyn problemów zdrowotnych, często związanych z układem pokarmowym, jelitami, żołądkiem. Więc jeśli „moda na ferrytynę” potrafi pomóc znaleźć przyczyny problemów zdrowotnych, to ja jestem za taką modą. I przede wszystkim warto zadawać pytanie nie tylko jak podnieść ferrytynę, ale też dlaczego jest niska.

3. Więcej osób otrzymało pomoc i poprawiło swoje samopoczucie.

Ten punkt wynika z poprzednich, to taki ciąg przyczynowo-skutkowy. Gdy już było wiadomo, że mam niską ferrytynę, została znaleziona przyczyna jej niskiego poziomu, to dalej dzięki temu można było wprowadzić odpowiednie, konkretne działania, żeby poprawić stan zdrowia i samopoczucie. Wiele osób przestało kręcić się w kółko i mogło poczuć się lepiej. Przeczytaj opinię jednej z moich Pacjentek, jak to wyglądało. Tą opinię znajdziesz na moim profilu na Znany Lekarz. Może jesteś w podobnym miejscu?

Niska ferrytyna

Ciemnia strona mody na ferrytynę

Oczywiście moda na ferrytynę ma też swoje ciemne strony, tak jak chyba każda moda. Jak ja to widzę? Spójrz na te 3 aspekty.

1. Samodzielna suplementacja żelaza.

Spotykałam się z takimi sytuacjami, że ktoś usłyszał, że niska ferrytyna powoduje nadmierne zmęczenie i mając takie objawy, nawet bez sprawdzenia jej poziomu, od razu zaczynał suplementować żelazo. Albo ktoś zrobił badania, wyszła niska ferrytyna, to zamiast przyjrzeć się bliżej tematowi, poszukać przyczyn niskiej ferrytyny też włącza żelazo do suplementacji bez większego zastanowienia i pełnej wiedzy. A suplementy żelaza to nie cukierki. Przyjmowane w nieodpowiedni sposób, w nieodpowiedniej formie, w zbyt dużej ilości może dawać więcej skutków ubocznych niż pożytku. Nierozważną suplementacją też można sobie zaszkodzić.

2. Samodzielne interpretowanie wyników.

Warto pamiętać, że interpretacja wyniku ferrytyny zależy od wielu czynników np. wieku, płci, stanu zdrowia, towarzyszących chorób i wielu dodatkowych czynników. Pojedynczy wynik, bez znajomości całego obrazu sytuacji może spowodować postawienie złej diagnozy. Pamiętaj, że ferrytyna to białko fazy ostrej, może rosnąć także podczas stanów zapalnych i nie zawsze wynik ferrytyny 70 ng/ml oznacza, że wszystko jest super. Tak jak ostatnio miałam Pacjentkę, miała poziom ferrytyny 76 ng/ml, jednak czuła się źle. Miała wszystkie objawy niskiego poziomu ferrytyny i nie wiedziała, o co chodzi. Szczegółowo ją wypytałam o wszystko. Okazało się, że przez ostatni czas chorowała, w badaniach miała podniesione CRP, a w morfologii erytrocyty były poniżej normy, hemoglobina była nisko i inne parametry czerwonokrwinkowe też na samym dole normy. W takiej sytuacji można podejrzewać, że ferrytyna jest podniesiona przez stan zapalny i nie oddaje rzeczywistych zapasów żelaza. Pamiętaj, że zawsze patrzymy na cały obraz sytuacji.

3. Przekonanie, że to ferrytyna odpowiada za wszystkie negatywne objawy.

Sama dużo mówię o niskiej ferrytynie, o tym jakie to ważne badanie i jak dużo daje nam informacji. Natomiast nie uważam, że ferrytyna jest odpowiedzią na wszystkie negatywne objawy, które nas dotyczą. Nie jest lekiem na całe zło i rozwiązaniem wszystkich problemów. Często takie same objawy jak niska ferrytyna daje niski poziom witaminy B12, kwasu foliowego, witaminy D, magnezu, czy zaburzenia pracy tarczycy. Ferrytyna nie jest odpowiedzią na wszystko. Ważnym elementem, a nie jedynym. Warto patrzeć na cały obraz sytuacji, komplet wyników badań, objawy, samopoczucie, historię zdrowotną Pacjenta.

Moda na ferrytynę

Według mnie ferrytyna nie jest ani cudownym wskaźnikiem zdrowia, ani chwilową fanaberią internetu. To ważny parametr, który w odpowiednich sytuacjach pomaga wykryć niedobór żelaza i pozwala znaleźć inne problemy zdrowotne. Pamiętajmy, że niski poziom ferrytyna ma też swoją przyczynę i to jest ważne. Natomiast problem z ferrytyną zaczyna się wtedy, gdy staje się ona uniwersalnym wyjaśnieniem każdego zmęczenia czy każdego włosa pozostawionego na szczotce. A odpowiedzią na wszystko jest samodzielnie wprowadzona suplementacja żelaza. To nie tędy droga.

A Ty masz poczucie, że „moda na ferrytynę” to coś dobrego czy przesada? Jaki jest Twój poziom ferrytyny?

Twoja ferrytyna jest niska?

Ferrytyna to jeden z tych tematów, które na pierwszy rzut oka wydają się proste. A potem zaczynasz czytać i nagle okazuje się, że masz otwartych 17 zakładek, zapisane 4 suplementy i jeszcze więcej pytań niż na początku. Jeśli znasz ten scenariusz to stworzyłam coś właśnie dla Ciebie. Mój warsztat „Ferrytyna w praktyce. Jak ją skutecznie podnieść i nie zwariować?” to uporządkowanie tego całego zamieszania. Sama wiedza o ferrytynie to jedno. Wiedzieć, co z tą wiedzą zrobić w swoim przypadku, to już zupełnie inna historia. Jeśli chcesz podejść do ferrytyny bardziej świadomie i przede wszystkim praktycznie zapraszam Cię na warsztat.

Ferrytyna w praktyce. Jak ją skutecznie podnieść i nie zwariować?

Jeśli robisz wszystko „jak trzeba”, a ferrytyna uparcie nie chce współpracować, możesz mieć już naprawdę dość. I wcale Ci się nie dziwię. Czasem problemem nie jest brak kolejnego suplementu czy kolejnej porcji szpinaku, tylko to, że trzeba spojrzeć na temat trochę szerzej. Warsztat „Ferrytyna w praktyce.” powstał właśnie po to, żeby zebrać najważniejsze informacje w jednym miejscu i przełożyć je na codzienną praktykę. Ten warsztat nie powstał po to, żeby dorzucić Ci kolejne 25 rzeczy do zrobienia. Wręcz przeciwnie. Chciałam stworzyć miejsce, w którym zrozumiesz temat ferrytyny, uporządkujesz informacje i zdecydujesz, co rzeczywiście ma sens w Twojej sytuacji. Jeśli masz wrażenie, że w temacie ferrytyny każdy ma coś do powiedzenia, ale nikt nie daje Ci jasnego obrazu całości dołącz do warsztatu.

Sprawdzam warsztat „Ferrytyna w praktyce”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Cześć!

Nazywam się Marta. Jestem dietetykiem i psychodietetykiem. Jako dietetyk specjalizuję się w pracy z kobietami z różnego rodzaju problemami hormonalnymi, jak np. zaburzenia miesiączkowania, problemy z płodnością, PCOS, niedoczynność tarczycy, Hashimoto, insulinooporność, problemy z nadwagą i otyłością. Jako psychodietetyk naprawiam relację z jedzeniem i własnym ciałem. Pracuję z kobietami, które zmagają się z kompulsywnym objadaniem, zajadaniem emocji, stresu, objadaniem słodyczami.